Szlakiem legend lubelskich: Biała Dama na Zamku w Kozłówce
Piotr pracował w pałacu od niedawna. Znajoma poleciła mu stanowisko nocnego stróża, na które bez trudu został przyjęty. To było spokojne zajęcie – rutynowa inspekcja uśpionych sal i tonących w wieczornej mgle ogrodów. Pracował w ciszy, którą jednak co jakiś czas przerywały skrzypnięcia podłóg w dawno niezamieszkałych apartamentach, jęki starych schodów, po których nikt się przecież nie wspinał. Piotr tłumaczył sobie te dźwięki jako odgłosy starego budynku, naturalne w takich miejscach. A jednak, wrażenie czyjejś obecności powracało – niewytłumaczalne, uporczywe.
Tej nocy również usłyszał znajome skrzypnięcie. Gdy wszedł do pogrążonego w półmroku pokoju, snop światła z latarki przesunął się po kobiecej sylwetce w bieli. Piotr przysiągł potem, że była tak realna, jak on sam – lecz w chwili, gdy ich spojrzenia się spotkały, kobieta rozpłynęła się w powietrzu, jak cień rzucony przez ciężkie ramy wiszących na ścianach obrazów.
Przeszłość, która nie chce odejść
Pałac w Kozłówce, położony niedaleko Lubartowa, uchodzi za jedną z najlepiej zachowanych arystokratycznych rezydencji w Polsce. Dziś mieści się tu Muzeum Zamoyskich, w którym można poznać historię rodu będącego ostatnimi właścicielami majątku.
Od samego początku funkcjonowania muzeum krążyły opowieści o smukłej kobiecie w białej sukni, przechadzającej się nocami po kaplicy, bibliotece lub salonie lustrzanym. Kim była owa dama?
Za legendą stoi prawdziwa postać – Maria z Granowskich Zamoyska, pochodząca ze starego szlacheckiego rodu. W 1798 roku poślubiła Aleksandra Zamoyskiego, który niedługo potem zakupił majątek w Kozłówce. Zaledwie dwa lata później Maria została wdową. To było jej drugie małżeństwo zakończone tragedią. Trzeci mąż również zmarł, a ona – samotna i bezdzietna – przeniosła się do Wiednia, gdzie dożyła swoich dni.
Jednak i śmierć Marii owiana jest mrokiem. Jak głoszą lokalne podania, księżna zapadła w głęboki letarg przypominający śmierć. Uznana za zmarłą, została pochowana. Po kilku dniach służba miała usłyszeć przytłumione krzyki dochodzące z grobu. Gdy trumnę otwarto, jej wieko było porysowane, a paznokcie Marii połamane. Spekuluje się, że jej duch powraca do swojego dawnego domu, szukając szczęścia, którego nie zaznała za życia.
Ukryty portret
Z postacią Marii wiąże się jeszcze jedna opowieść. Wśród licznych dzieł sztuki w pałacu znajduje się jej portret – lecz jest on niewidoczny dla większości odwiedzających. Młoda kobieta w aksamitnej sukni, o spojrzeniu pełnym tajemnicy, znajduje się bowiem… na odwrocie innego obrazu. Gdy podczas wojny brakowało płótna, malarz wykorzystał tę samą tkaninę dwukrotnie – pierwsza właścicielka pałacu ukryta została za podobizną ostatniej.
Choć pracownicy Muzeum Zamoyskich z uśmiechem zaprzeczają pogłoskom o duchach, legendy są chętnie wykorzystywane podczas wyjątkowych wydarzeń , jak coroczna Noc Muzeów. Wtedy to zwiedzający z latarkami w dłoniach przemierzają mroczne korytarze, zerkają w zakamarki bibliotek i salonów… a niektórzy przysięgają, że dostrzegli rąbek białej sukni znikający w drzwiach kaplicy.
Może rzeczywiście, gdy noc kładzie się na pałacowych krużgankach, a cisza gęstnieje jak mgła nad parkiem – Maria Zamoyska przechadza się pośród swoich dawnych komnat. Niewidzialna dla oka, lecz obecna dla tych, którzy naprawdę patrzą.
Publikacja powstała ze środków UE. Wyrażone poglądy i opinie są jedynie opiniami autora lub autorów i niekoniecznie odzwierciedlają poglądy i opinie Unii Europejskiej lub programu Europejski Korpus Solidarności. Unia Europejska ani podmiot udzielający dotacji nie ponoszą za nie odpowiedzialności

