I
Dorosłem szybciej, niż osiągnąłem pełnoletność. Cóż, tak to bywa u takich, jak ja. Ludzkie dzieci siedzą w kołyskach długo, nie wiedząc, że nie spędzą w nich wieczności. Ja nie przyglądam się życiu. Ludzkie dziecko, próbując samo zdobyć pożywienie, nie dałoby rady. A ja, tak jak pszczoły, robię to od najmłodszych lat. Poluję na robaki, które jako pisklak dostawałem w dziób od mamy. Teraz sam jestem sobie mamą.
Mimo że latam sam, to gdzie chcę. Ale ponoć samotność to nie wolność. Cóż, każdy ptak jest wolny, więc ja pewnie też. No, chyba że te w klatkach. Ja podlecę i zajrzę, gdzie chcę. A najchętniej to pod otwarte okna jakiejś szkoły. Słucham, czego uczą się dzieciaki albo nastolatkowie z tymi dziwnymi, czerwonymi kropkami na twarzach. Czasem najgłupszy z nich czymś rzuci w moją stronę. Dlatego zawsze przycupnę bliżej ramy okien, by trafił w nią, a nie we mnie, a potem odlatuję spłoszony.
Gdy już zajrzę w każde okoliczne okno, przycupnę na każdej barierce i posłucham każdej ciekawej rozmowy, znajduję schronienie w lesie. Me ptasie serce się raduje, a pieśń sama płynie z dzioba.
II
W ludzkim świecie ludzkie plotki, a w ptasim – ptasie. Wróbel z rudzikiem obgadali sójce nóżki. Dudek ze swarliwą modraszką obśmiali pióra szczygła i chodzącego z zadartym nosem gila. Sowa plotkami gardziła i każdemu wszystko zdradziła; co, kto i o kim wyćwierkał.
Ja plotek nie lubię. Lubię tylko słuchać, a nie je szerzyć. Bo widzę, jak to się źle kończy. Sowa chciała dobrze, a to o niej powiedziano, że jest największą plotkarą. No i tego było za wiele. W ptasiej burdzie wiele barwnych piórek ucierpiało. A ja ze swojej gałęzi przyglądałem się tej brewerii, jak czasem uczniom pod oknami w szkole.
III
Ledwo się zorientowałem, a podleciał do mnie wróbel i pyta:
– Dzięcioł puka w sosnę?
Ja nie wiem, o co chodzi temu ptasiemu móżdżkowi.
– No, czy pan dzięcioł zdradza panią dzięciołową?’’ – mówi ściślej.
Ja w szoku, bo taka historia to jeszcze do mnie nie dotarła.
– Ho, ho, stara plotka – przyleciała sójka. – Podobno sroka znowu kradnie.
Ja się jeszcze nawet nie odezwałem, a już drugą plotkę słyszę.
– Ej, odfruwajcie stąd! Bo mi robicie z gniazda jakieś PCP. – Teraz to oni patrzą i nie wiedzą, o co chodzi. – Ptasie Centrum Plotek.
– Plotki? Jakie plotki? – przyleciały wścibskie dudki.
Teraz rzeka plotek była nie do zatrzymania, a ja płynąłem z jej nurtem.
Kacper Doliński
Sfinansowano ze środków UE. Wyrażone poglądy i opinie są jedynie opiniami autora lub autorów i niekoniecznie odzwierciedlają poglądy i opinie UE lub programu Europejski Korpus Solidarności. UE ani podmiot udzielający dotacji nie ponoszą za nie odpowiedzialności.



Dodaj komentarz